W czasach szarzyzny i niedoboru PRL produkty tej marki były symbolem ekskluzywności, elegancji i dobrego smaku, dostępnym głównie dla elit.
Autorzy książki „ORNO. Historia i drugie życie PRL-owskiej biżuterii” PAULINA MAZUREK i MICHAŁ MYŚLIŃSKI opowiadają o wymiarach luksusu, dawniej i dziś. O ludziach, którzy tworzyli perły polskiego wzornictwa i rzemiosła, a także o tym, jak przedmioty zachowują pamięć i trwają, na przekór turbulencjom czasów i historii. Dlaczego do wracamy do wyobrażeń piękna sprzed lat i jak nadajemy nową wartość zaklętej w tych obiektach przeszłości. Z autorami rozmawia Anna Sańczuk.
SOBOTA I 26.09.2026
GODZ. 14.00
Big Book Cafe [ul. J. Dąbrowskiego 81]
wstęp wolny
transmisja on-line na żywo
Po spotkaniu autorzy podpisują książki.
Partner wydarzenia: Wydawnictwo Marginesy
PAULINA MAZUREK – wielbicielka powojennej biżuterii artystycznej, twórczyni grupy „Perły z lamusa: ORNO, Imago Artis, Warmet, Rytosztuka” na Facebooku. Współpracuje z wieloma portalami lifestylowymi i czasopismami („Twój Styl”, „Polski Jubiler”). Wspiera wiedzą i eksponatami programy telewizyjne. Zawodowo od ponad dekady związana z bankowością. Niepoprawna optymistka, która swoje różowe okulary nabyła okazyjnie na bazarze albo innej wyprzedaży garażowej. Rozważna – w negocjacjach cenowych.
MICHAŁ MYŚLIŃSKI – historyk sztuki, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 2001 roku zatrudniony w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, od 2017 na stanowisku profesora; od 2021 w Pracowni Rzemiosła Artystycznego i Designu IS PAN. Autor książek oraz licznych artykułów poświęconych przede wszystkim zagadnieniom polskiego i krakowskiego złotnictwa od XVIII do XX wieku, a także opracowań dotyczących wzornictwa i produkcji biżuterii po 1945 roku. Od 2016 roku członek honorowy krakowskiego Cechu Złotników, Jubilerów i Zawodów Pokrewnych.
O KSIĄŻCE:
ORNO znaczy po łacinie „zdobię”. Warszawska spółdzielnia, która przyjęła tę nazwę w 1949 r., przez cztery dekady produkowała biżuterię srebrną inną niż wszystkie – masywną, fakturowaną, nieupiększoną kamieniami szlachetnymi, wytwarzaną ręcznie, początkowo także z materiałów pochodzących z odzysku – łusek nabojów czy blaszanych puszek. Rzemieślnicy często uczyli się swojego fachu od zera, jednak dzięki wyjątkowej strukturze spółdzielni i bliskiej współpracy z artystami, byli w stanie rozwijać swoje umiejętności i artystyczną wrażliwość.
Biżuterię ORNO nosiła wielkomiejska inteligencja, aktorki i prezenterki. Dziś, po dekadach zapomnienia, wróciła do łask i stała się przedmiotem pożądania. Książka przedstawia fenomen ORNO z kilku perspektyw – historyka sztuki, kolekcjonerki oraz byłego pracownika. Ich rozważaniom towarzyszą setki fotografii – archiwalnych i pokazujących współczesne kolekcje, razem układają się w wizualną historię spółdzielni i jej biżuterii.
Opowieść o ludziach, pasji, rzemiośle i o tym, że przedmioty mają pamięć, którą warto ocalić. A przede wszystkim o biżuterii, która przetrwała upadek spółdzielni, transformację i dekady zapomnienia.
FRAGMENT KSIĄŻKI:
W ORNO celowo produkowano niewiele egzemplarzy jednego wzoru, co przyczyniało się do zbudowania opinii o artystycznej wyjątkowości tych wyrobów. Biżuteria ta była też kosztowna – na wysoką cenę wpływały wspomniana niewielka liczba powieleń, rękodzielnicze wykonanie oraz materiałochłonność większości wzorów, które były duże i ciężkie, wymagały więc zużycia sporej ilości często srebrnej blachy i drutu. W efekcie przedmiotów sygnowanych przez ORNO było na rynku po prostu mało – szczególnie gdy porównać to z dostępnością wyrobów innych, masowo produkujących spółdzielni jubilerskich.
Konstelacja tych zdarzeń doprowadziła do ciekawego zjawiska – ORNO zaczęło cieszyć się opinią spółdzielni produkującej biżuterię artystyczną, trudno dostępną i drogą, a więc elitarną. Nosiła ją głównie inteligencja, kobiety pracujące w urzędach i na uczelniach. Pracownicy ORNO wspominają, że kupowały ją popularne prezenterki, piosenkarki, aktorki, a nawet pisarka Joanna Chmielewska. Uważny obserwator niekiedy dopatrzy się biżuterii ORNO u aktorek występujących w polskich filmach i teatrze telewizji – być może była ona częścią kostiumu, a być może ich prywatną własnością.
