Kiedyś ulice, place i dzielnice projektowano z myślą o człowieku – o jego skali, sąsiedztwie, dostępie do światła, zieleni i spotkań. Dziś w tę przestrzeń wkraczają automatyka, czujniki, algorytmy i systemy, które obiecują wygodę, ale też zbierają dane i stopniowo przejmują decyzje. Co zyskujemy, gdy kolejne warstwy życia stają się „smart” – od mieszkań po logistykę – a co tracimy z wolności, prywatności i zwykłego przypadku? Jaka ambicja kieruje dziś tworzeniem miast i czy ma cokolwiek wspólnego ze starożytnymi ideałami?
Gdy zwiedzamy miasta, coś ciągnie nas do uliczek niedoskonałych, przesyconych życiem i historią, gęstych i różnorodnych, ale czy takimi ścieżkami uda się pójść przez zabudowę w przyszłości? Co w miastach dawniej naprawdę robiliśmy lepiej, za czym w projektowaniu i urbanistyce zechcemy zatęsknić i czy nowe technologie uczą się od starych.
O tym, czy tak zwana optymalizacja to jedyna droga rozwoju miasta i jak nie zgubić w nim mieszkańca, mówi MAGDALENA MILERT, autorka książki „Miasto przyszłości. Jak technologia zmienia nasze życie”.
NIEDZIELA I 27.09.2026
GODZ. 16.00
Big Book Cafe (ul. J. Dąbrowskiego 81)
wstęp wolny
transmisja on-line na żywo
Po spotkaniu autorka podpisuje książki.
Partner wydarzenia: Wydawnictwo Poznańskie
MAGDALENA MILERT – architektka i urbanistka. W 2025 roku wydała pierwszą książkę, „Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba” (Wydawnictwo Poznańskie). W swoich social mediach jako @pieing analizuje problemy polskich miast i prezentuje rozwiązania mogące uzdrowić przestrzeń miejską. Przedstawia najnowsze badania, własne obserwacje oraz innowacje, które zmieniły na lepsze życie mieszkańców Barcelony, Waszyngtonu czy Sao Paulo. Za swą pracę została wyróżniona w plebiscycie Forbes Women 2021.
O KSIĄŻCE:
Jak w przyszłości będzie wyglądać życie w mieście? Magdalena Milert opowiada o rozwoju miast, rozkłada na czynniki pierwsze przyszłość naszych wspólnych przestrzeni. Pokazuje, jak dane i algorytmy zmieniają nasze codzienne życie. Co zyskamy, a co możemy stracić? I jak ustrzec się przed zagrożeniami, gdy coraz większa część miejskiej infrastruktury zależy od komputerów?
Autorka książki wyróżnia sześć technologicznych filarów miast przyszłości. Są nimi: Internet Rzeczy (IoT), sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, zautomatyzowana mobilność, cyberbezpieczeństwo, systemy smart home oraz inteligentne zaplecze miast i logistyka.
Łącząc techniczną wiedzę z perspektywą humanistyczną, Milert zadaje najważniejsze pytania o to, jak i dla kogo właściwie budujemy inteligentne przestrzenie. „Miasto przyszłości” to bezcenna lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, jak technologia – stopniowo, ale nieodwracalnie – na nowo definiuje nasze miejsce życia, pracy i odpoczynku.
FRAGMENT KSIĄŻKI:
Wiemy już z przykładu choćby Brasílii, że funkcjonowanie smart city opiera się na śledzeniu i analizie ogromnych ilości danych dotyczących aktywności i przemieszczania się mieszkańców. Wizje takich miast bywają atrakcyjne, ale częściej przybierają charakter dystopijny. Wprowadzenie w pełni zintegrowanych technologii opartych na danych i systemach sztucznej inteligencji do infrastruktury miejskiej i zarządzania miastem wiąże się bowiem z poważnymi zagrożeniami dla praw człowieka.
Dane zbierane są przez czujniki i kamery rozmieszczone w przestrzeni miejskiej. Spotkamy je wszędzie – na przykład na koszach na śmieci, sygnalizacji świetlnej, latarniach, włazach kanalizacyjnych, w systemach monitoringu czy w ramach bezpłatnych sieci Wi-Fi. Mogą i tworzą rozbudowaną sieć nadzoru. Taki model, zasilany algorytmami, zagraża prywatności, wolności wypowiedzi i zgromadzeń oraz sprzyja dyskryminacji. Dochodzi tu do utowarowienia (komodyfikacji) ludzkich zachowań i przeliczania codziennej rutyny mieszkańców na komercyjną wartość rynkową. Również AI – do której jeszcze wrócimy – staje się narzędziem kapitalizmu platformowego, a przestrzeń miejską programuje się tak, by ciągle przynosiła zysk.
Prosty przykład: flotylla pojazdów Google Street View, która pod pretekstem tworzenia wygody nawigacyjnej przekształciła fizyczne otoczenie w niewyczerpane źródło surowca dla kapitalizmu inwigilacyjnego. Jak się okazało, samochody te bez wiedzy i zgody mieszkańców rejestrowały nie tylko panoramiczne zdjęcia budynków i przechodniów, ale również przechwytywały prywatne sygnały i dane pakietowe z domowych sieci Wi-Fi, w tym niezaszyfrowaną korespondencję. Pozyskany w ten sposób materiał posłużył z kolei do stworzenia otwartego zbioru danych Street View House Numbers (SVHN), na którym Google trenowało swoje algorytmy. Pakiet informacji SVHN składał się z ponad 600 tysięcy wykadrowanych numerów domów z Google Street View. Firma wykorzystała te dane do wyszkolenia głębokich sieci neuronowych w celu automatycznego rozpoznawania numerów adresów, udoskonalając Mapy Google i poprawiają percepcję swoich maszyn AI Odwzorowanie otoczenia stało się cyfrowym zasobem wykorzystywanym do profilowania behawioralnego, predykcji rynkowych i rozwoju sztucznej inteligencji.