Premiery literackie ROZPŁYWAJ SIĘ

UWAGA: PREMIERA! | „ROZPŁYWAJ SIĘ”
Co się stało z polskimi marzeniami między rokiem 1999, 2009 i 2019, kto to jest omama, jak się żyje w Superjednostce i jak nieprzeżyte dzieciństwo eurosierot utrudnia bycie dorosłym opowiada  ANNA CIEPLAK.

  • Rozmawia: Magda Żakowska
  • Czyta: Natalia Lange
  • Partner: Wydawnictwo Literackie
  • Data: niedziela, 27 czerwca 2021, Godz. 14:00
  • Miejsce: Centrum Łowicka, Na Trawie [zadaszony plener], Łowicka 21
  • Rodzaj spotkania: Wydarzenie z transmisją na żywo!
O książce

Mocna, wyrazista i aktualna powieść o Polsce w Unii Europejskiej i osieroconym pokoleniu – młodych osobach, zmuszonych dorastać bez dorosłych, którzy za chlebem wyjechali na Zachód.

Było ich czworo, a ich drogi co rusz się przecinały. Przed laty wszystko wydawało się prostsze – Robert i Alina, Janek i Marca. Teraz jest Dorotka, rozwód, kredyt, wróżby z kart, chwilówki i zdrapki.
Rok 1999. Ruda Śląska. W jednym familoku mieszkają Marca, nad nią Robert z Jankiem i Omamą (oma – śląska babcia, która weszła w rolę mamy), a na dokładkę Alina, która czuje się częścią ich rodziny. To czas pierwszych miłości, pierwszego alkoholu i marzeń o innym życiu, które płyną w atmosferze końca wieku i ostatniego satanistycznego mordu rytualnego.

Rok 2009. Ustroń, Katowice. Spełniają się sny o wyrwaniu się do lepszego świata. Alina mieszka z córką w Superjednostce (bloku marzeń), a jej przyjaciele dostają pracę w górskim kurorcie pomimo kryzysu. Czy jest lepiej? Niekoniecznie. Czy mogło być gorzej? Z pewnością!

Rok 2019. Ruda Śląska. Reunion, spotkanie po latach. Czas podsumowań i rozpaczliwych prób naprawienia relacji. To także powrót do dziecięcych zabaw i klątw, które wyjaśniają pewne zdarzenia lepiej niż fakty z przeszłości.

W najnowszej powieści Anna Cieplak opowiada o ludziach, których mijamy każdego dnia. Choć metrykalnie dorośli, z powodu osierocenia, którego doświadczyli w okresie nastoletnim, wciąż zadają sobie trudne pytania. Czy jestem wystarczająco dobry? Czy nie zostanę porzucona? Czy powinnam starać się bardziej?

ZAMÓW W NASZEJ KSIĘGARNI
Anna Cieplak

Anna Cieplak – pisarka, animatorka i koordynatorka projektów kulturalnych. W pracy kulturalnej, edukacyjnej i w pisarstwie zajmuje się młodzieżą, slangiem, młodym językiem. Debiutowała „Zaufaniem”, głośno o niej zrobiło się dzięki drugiej książce „Ma być czysto” o przyjaciółkach z gimnazjum, a kolejna powieść „Lata powyżej zera” uznana została za pokoleniową. Cieplak jest laureatką prestiżowych nagród literackich.

Fragment Książki
Whitney leaning against a railing on a downtown street

Znam. Trzęsę się na dźwięk nazwiska, bo to moje. Cierpki kobiecy głos w słuchawce pyta o sześćdziesięciosiedmioletnią kobietę w podkoszulku z tęczowym napisem „Wunderbar”, która wróciła nocnym flixbusem z Frankfurtu do Katowic. Twierdzi, że została otruta ska-żoną wodą przez Polki od niej z pracy. Muszę więc teraz szybko dojść do siebie i dorwać te baby, bo Omama nigdy nie kłamie. Rzucam do pielęgniarki ze szpitala na Burowcu krótkie: „Zaraz”. Coś tam chyba jeszcze chciała dodać, ale się rozłączam. Co prawda po tym telefonie nadal jestem trochę zrobiony, ale sięgam szybko po odpowiednią tabletkę, biorę rower i fruuu na Burowiec. Dobrze się jedzie. Co z tego, że to daleko i bardziej opłacałoby się pokonać pociągiem te kilka stacji. Chodzi o wstrząs. Rower odkupiłem kompulsywnie, dwa miesiące temu, od kumpla z AA, który twierdził, że od pedałowania mniej chce się pić. Od tego czasu trochę jeździłem, trochę piłem, trochę pracowałem przy rozwieszaniu reklam wielkoformatowych. Droga ma mnie przygotować na spotkanie z Omamą, która zaraz rozpozna mój stan. Prześwietli mnie oczami, jakbym był obrotową figur-ką 3D z reklamy auta, którego sobie nigdy nie kupię. Zobaczy, jakie są prawdziwe proporcje mojego codziennego rozkładu jazdy. Rozpozna, że spożycie zajmuje mi więcej czasu niż praca, AA i jeżdżenie na tym nieszczęsnym rowerze. Opowiem jej wtedy o tym, jak nasz sąsiad ozdro-wiał z picia, bo zaczął biegać po parku Kozioła, potem robił ósemki przy Matce Boskiej Różańcowej, dobiegał i do Halemby, a na koniec zszedł na zawał. Do tego pro-wadzą zmiany w życiu. Jechałem, dyszałem, pociłem się, zatrzymywałem a to na fajkę, a to żeby napompować oponę, a to na łyczka energetyczka. Myślałem o tych, które ją truły w Rajchu, i byłem pewien, że będzie z tego larmo, bo Omama im nie popuści. I ja też.”

Workcation
miasto stoleczne warszawa
ministerstwo kultury dziedzictwa narodowego i sportu